WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-12-09 00:58:48

Emocje w prezencie

#

Zdecydowanie kibicom zebranym w WKK Sport Center w mikołajkowym prezencie daliśmy emocje. Te udzieliły się zwłaszcza w czwartej kwarcie. Ostatecznie wygraliśmy 71:68, ale trzeba oddać naszym rywalom, że postawili trudne warunki.

Sobotni wieczór, świąteczna muzyka w tle, młodzi adepci koszykówki z rocznika 2009, towarzyszący naszym zawodnikom podczas prezentacji i dobre sportowe widowisko. Choć z naszej strony może nie do końca takie jakbyśmy chcieli.

W pierwszej piątce mogliśmy pierwszy raz w sezonie zobaczyć Kamila Fiedukiewicza. Zaczęliśmy od szybkiego prowadzenia 5-0, a sama pierwsza kwarta była dość szarpana, choć mieliśmy w niej swoje momenty. Potrafiliśmy odskoczyć rywalom na dziewięć punktów (17:8), a grę w dużej mierze napędzał Jakub Patoka, który także na początku kolejnej partii rzucił celnie zza łuku (26:18). Po przeciwnej stronie boiska najbardziej dawali o sobie znać Karol Kamiński (18 p., 2 zb, 5 a) i Mateusz Szwed (10 p., 17 zb, 1 a), który jest w dziesiątce najlepiej zbierających graczy w lidze. W drugiej kwarcie zdołaliśmy rzucić zaledwie 13 punktów (we wcześniejszej 23). Być może to w pewien sposób tłumaczy naszą niemoc ofensywną przez znaczną część drugiej połowy. Swoje robił też Michał Jędrzejewski (ostatecznie autor 13 punktów, 8 asyst, 4 zbiórek i 4 przechwytów). Do szatni zeszliśmy z pięciopunktowym prowadzeniem (36:31).

Po przerwie trójkę trafił Jakub Koelner, następnie celny rzut z półdystansu dołożył Przemysław Malona. Później zaczęły się schody. Zupełnie zablokowaliśmy się w ataku, w dodatku jeden z problemów z wyjazdowego meczu w Kutnie, czyli niedokładne podania, dał o sobie znać. Mogło się wydawać, że w pewnym momencie zabrakło nam pomysłu, co nie umniejsza także przyzwoitej defensywie pruszkowian. Ci zaczęli się w pewnym momencie gubić i dwukrotnie Michał Jędrzejewski, będąc sam na sam z koszem, zakończył akcje wsadem. Kolnego dołożył Bartosz Ciechociński (49:41) i przez dwie ostatnie minuty trzeciej kwarty nie zdołaliśmy ani razu trafić.

Rzut nie siedział, choć zza łuku dołożyli Dominik Rutkowski i Damian Pieloch, rywale nas nie tylko dogonili, ale przegonili. Podopieczni Andrzeja Kierlewicza rozpędzali się, potrafili także wymusić faule i tak na dwie minuty przez końcem (które wydawały się trwać nieskończoność) wyszli na prowadzenie 65:60. Ciężar gry wziął na swoje barki wspomniany już Pieloch (19 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta, 3 przechwyty), któremu ręka nie drżała i naszych osiem kolejnych punktów było jego autorstwa. Nie obyłoby się bez dodatkowych emocji - mimo prowadzenia 70:68 - wciąż pozostawało 20 sekund do końcowej syreny. W dodatku - nie wykorzystaliśmy dwóch rzutów wolnych - a piłkę mieli goście. Stuprocentowo skoncentrowali na defensywie, wymusiliśmy faul. Jakub Koelner zdobył dla nas kolejny punkt i goście nie mieli już szans na oddanie potrzebnego im rzutu za trzy punkty.

40,3% z gry, 28,6% za 3 (8/28), 68,4% za 1 (13/19), 40 zbiórek, 15 asyst, 16 strat, 10 przechwytów - to nasze liczby, zaś rywali - 33,3% z gry, 25,8% za 3 (8/31), 80% za 1 (16/20), 42 zbiórki, 13 asyst, 20 strat, 11 przechwytów. Ogromną przewagę mieliśmy w "pomalowanym" (65% przy 39,3 gości), w dodatku 14 punktów zdobyliśmy z szybkiego ataku, przyjezdni 2. Nam ławka dała 31 punktów, im - 17.


WKK WROCŁAW – ELEKTROBUD-INVESTMENT ZB PRUSZKÓW 71:68 (23:15, 13:16, 13:15, 22:22).

WKK: Pieloch 19, Jędrzejewski 13, Patoka 12, Koelner 9, Rutkowski 8, Ciechociński 6, Malona 4, Fiedukiewicz 0, Matusiak 0, Kroczak 0

PRUSZKÓW: Kamiński 18, Szwed 10, Ornoch 9, Cetnar 9, Tradecki 8, Kierlewicz 8, Paszkiewicz 5, Hałas 3, Wieluński 0



Weronika Marek

Powiązane artykuły