WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-05-31 10:47:35

Finały mistrzostw Polski U16

#

DZIEŃ 4

MKS DĄBROWA GÓRNICZA - WKK WROCŁAW 83:96 (15:18, 23:26, 20:24, 25:28)

DĄBROWA GÓRNICZA: Zapert 19, Chodukiewicz 16, Szarzycki 13, Pustelnik 12, Nanuś 8, Radzicki 7, Paduch 5, Tomczewski 2, Zawadzki 1, Orłowski 0, Orynek 0, Czernik 0

WKK: Kowalczyk 25, Włodarczyk 20, Głodek 16, Stasieńko 9, Koelner 8, Woźniakiewicz 6, Hutnik 6, Paluch 4, Wójcicki 2, Moździerz 0, Soroka 0, Herda 0

#

Mecz z MKS-em Dąbrowa Górnicza o 5. miejsce w turnieju był bardzo ofensywny. Spotkanie dla nas otworzył Mateusz Głodek, rzucając celnie z półdystansu. Zaznaczmy, że nasz zawodnik pod nieobecność Jana Zieniewicza dobrze pilnował deski. Udawało nam się także wymuszać faule, ale znów mieliśmy słabą skuteczność w tym elemencie (47,2%). Cały czas było wyrównanie, o czym świadczą wyniki kwart. Mimo trudnych warunków, które stawiali nam rywale, nie dawaliśmy się się. Pod koszem kolejny raz świetnie pracował Zbigniew Stasieńko (66,7% skuteczności z gry, 11 zbiórek). Decydowały detale – choć końcówka należała do podopiecznych Macieja Grzybka, których najwyższe prowadzenie w tym spotkaniu wynosiło 16 punktów (89:73).

Dwóch naszych zawodników popisało się double-double - Mikołaj Włodarczyk (20 punktów, 14 asyst) i Mateusz Głodek (16 punktów, 12 zbiórek). Oba zespoły popełniły tyle samo strat (14), miały tyle samo przechwytów (7) oraz dobrze trzymały deskę (45-41 dla WKK). My lepiej dzieliliśmy się piłką (27-13), ale za to nasi rywale byli skuteczniejsi w rzutach wolnych (61,8%). Także ławka dała im więcej punktów (31-20), choć nasi zmiennicy swoimi pojedynczymi akcjami sporo wnieśli. Gratulujemy naszym zawodnikom i trenerom - zapewniliście nam, Kibicom, wiele emocji. Dziękujemy!


DZIEŃ 3

WKK WROCŁAW - SIARKA TARNOBRZEG 93:76 (21:23, 28:20, 19:16, 25:17)

WKK: Głodek 16, Kowalczyk 12, Stasieńko 11, Hutnik 8, Paluch 6, Koelner 6, Włodarczyk 5, Moździerz 5, Soroka 0

SIARKA: Saramak 34, Rokosz 11, Janiec 10, Niezgoda 9, Golecki 7, Kurzyński 3, Podleśny 2, Paruch 0

Niestety, już przed tym meczem wiedzieliśmy, że nie awansujemy do półfinału, gdyż Śląsk Wrocław przegrał z Polonią Warszawa 73:77. Niemniej jednak należało dobrze zaprezentować się z tarnobrzeżanami, którzy co prawda nie wygrali do tej pory żadnego meczu, ale potrafili w pierwszych połowach swoich meczów postraszyć zarówno Śląsk, jak i Polonię. Spotkanie lepiej zaczęli rywale, którzy wygrali także pierwszą kwartę 23:21. W niej postraszyli nas pod koszem, a swoje show w tym spotkaniu zaczynał Jakub Saramak, którzy w całym zdobył 34 punkty i miał 70,6% skuteczności, jeśli chodzi o punkty z gry. W kolejnej było nam trudno przebijać się pod kosz, ale za to trafialiśmy z półdystansu. Udawało się także wymuszać faule i - co ważne - poprawić skuteczność z linii rzutów wolnych (61,9% skuteczności; dla przypomnienia ze Śląskiem mieliśmy 57,7% w tym elemencie). Na przerwę zeszliśmy, prowadząc 49:43 i po niej... nie zwolniliśmy tempa. Wykazaliśmy się charakterem i wytrzymaliśmy ciśnienie, mimo że rywale, którzy mają zawężony skład, postawili trudne warunki, przez co spotkanie mogło się podobać. Jeśli chodzi o nasz zespół - ławka dała nam 25 punktów (pochwalmy Szymona Palucha, Eryka Moździerza i Mikołaja Koelnera).

Wygraliśmy deskę 45-29, co jest ważne w kontekście spotkania z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Rośniemy w siłę! Mieliśmy 30 asyst i 12 przechwytów. Ponadto 34,5% skuteczności za trzy, 58,5% w "pomalowanym". Byliśmy także lepsi, jeśli chodzi o punkty ze strat (14-8) drugiej szansy (15-5) i z szybkiego ataku (17-10).

#

DZIEŃ 2

WKK WROCŁAW – EXACT SYSTEMS ŚLĄSK WROCŁAW 67:77 (21:17, 12:22, 17:24, 17:14)

WKK: Kowalczyk 16, Włodarczyk 14, Głodek 14, Woźniakiewicz 12, Stasieńko 6, Moździerz 3, Koelner 2, Paluch 0, Hutnik 0

ŚLĄSK: Marchewka 22, Mitman 14, Mindowicz 12, Burakiewicz 12, Krawczyk 10, Siembiga 4, Jaworski 3, Styczeń 0, Wilczek 0, Azimka 0

Nasz mecz ze Śląskiem Wrocław przyciągnął na trybuny jak do tej pory najwięcej kibiców, ale nie ma się co dziwić. Choć wrocławskie derby lepiej rozpoczęli rywale to my szybko zaczęliśmy narzucać swój styl gry – w pierwszej kwarcie trafiliśmy 5 trójek, a rywale ani jednej. To w dużym stopniu przyczyniło się do tego, że tę partię spotkania wygraliśmy 21:17. Kolejną celnym rzutem zza łuku otworzył Marcin Kowalczyk, później rywali zaczęli grać agresywniej w ataku, a my zaczęliśmy się blokować w tym elemencie – w całej drugiej kwarcie zdobyliśmy tylko 12 punktów, a Śląsk – 22. Po przerwie udało nam się trochę przełamać, ale później nie szły nam rzuty ani z dystansu, ani z półdystansu. Brakowało także agresji pod samym koszem (w „pomalowanym” mieliśmy zaledwie 28,9% skuteczności). Martwi nas także to, że to był kolejny mecz kiedy przegraliśmy deskę i to wyraźnie – 43-60. Przeciwnicy w pewnym momencie wyszli na dwudziestopunktową przewagę (75:55). Nasi gracze zaczęli się otwierać na 3 minuty przed końcem spotkania, szkoda, że tak późno, ale ważne, że udało się przełamać niemoc w ofensywie i zmniejszyć stratę ostatecznie do 10 punktów.

W naszej drużynie double-double popisał się Mateusz Głodek (14 punktów, 10 zbiórek), tyle samo piłek zebrał świetnie pracujący kolejny mecz w defensywie Zbigniew Stasieńko. Byliśmy lepsi w rzutach z dystansu (34,5% skuteczności przy 19% rywali). Ławka dała nam 17 punktów, Śląskowi - 13, byliśmy także lepsi, jeśli chodzi o punkty zdobyte z szybkiego ataku (20-14). Zawodnicy Dariusza Kacy popełnili o 5 strat więcej niż my, a mimo to nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Chaos w trzeciej kwarcie i brak chłodnej głwy przyczyniły się do takiego, a nie innego obrotu wydarzeń. Musimy wyciągnąć sporo wniosków i po prostu walczyć dalej.

DSC_0687.JPG

DZIEŃ 1

POLONIA WARSZAWA – WKK WROCŁAW 84:87 (18:26, 30:15, 13:19, 16:17, d: 7:10)

POLONIA: Gordon 27, Ambroziak 16, Stanisławski 12, Tomaszewski 8, Pokorski 8, Kania 7, Trytko 0, Bubak 0

WKK: Głodek 26, Woźniakiewicz 21, Kowalczyk 12, Włodarczyk 12, Stasieńko 9, Zieniewicz 4, Moździerz 3, Paluch 0, Koelner 0

Jedyny mecz pierwszego dnia, w którym była dogrywka. Po dobrze rozpoczętym przez graczy WKK spotkaniu, obudzili się zawodnicy Polonii. Podopieczni Macieja Grzybka mieli spore problemy ze zbieraniem piłek, a ich rywale – wydawało się – że zachowują więcej zimnej krwi. Oba zespoły grały falami, ale w pewnym momencie swój styl gry zaczęli narzucać warszawiacy. Zawodnicy Adama Latosa lepiej wbijali się pod kosz, a my... na odwrót – dobrze radziliśmy sobie z dystansu i półdystansu, ale do czasu. Kombinowanie poskutkowało, że o mały włos zawodnicy Polonii wygraliby to spotkanie. Przy stanie 77:77 rozpoczęła się dogrywka, w której żadna drużyna nie zamierzała odpuszczać. Decydującą trójkę na wygraną rzucił Łukasz Woźniakiewicz.

#


Powiązane artykuły