WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-08-08 11:06:17

Michał Jędrzejewski wraca do WKK!

#

Czas na powrót naszego kolejnego zawodnika. Michał Jędrzejewski po dwóch sezonach spędzonych w GTK Gliwice (najpierw w I lidze, później w ekstraklasie) wraca do WKK, gdzie ma odgrywać większą rolę.

Michał to 20-letni zawodnik, którego cechują opanowanie i inteligencja boiskowa. Zdobył z naszym klubem 7 medali mistrzostw Polski – 5 złotych (U14 – 2011, 2012; U16 – 2014; U18 – 2015, 2016), jeden srebrny (U20 – 2017) i brązowy (U20 – 2016). Przez dwa sezony grał w naszym zespole w II lidze (2014/2015 i 2015/2016). Później przeniósł się do GTK Gliwice, z którym awansował do I ligi. Wówczas wystąpił w 37 meczach, spędzając na boisku średnio nieco ponad 16 minut, zdobywając przy tym średnio 4,8 punktu na mecz i mając 2,3 asysty.

Na Śląsku został na kolejny sezon, gdzie zadebiutował w ekstraklasie. Wyżej postawiona poprzeczka i mniej minut na boisku, ale mimo tego Michał wystąpił w 18 meczach (średnio 05:38 minut na boisku), zdobywając średnio 0,8 punktu. Druga część sezonu 2017/2018 była lepsza w jego wykonaniu, rywalizował bowiem „tylko” z Amerykaninem – Quintonem Hookerem. - Jędrzej to zawodnik, który ostatnie dwa sezony spędził w Gliwicach u trenera Turkiewicza – mówi trener Tomasz Niedbalski. -Jestem pewny, że jest przygotowany do tego, by prowadzić grę zespołu na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że będzie jednym z czołowych rozgrywających w 1 lidze, tego mu serdecznie życzę!

A co ma do powiedzenia nasz zawodnik, przeczytacie poniżej:

Jak wspominasz rozgrywki młodzieżowe w WKK?

MICHAŁ JĘDRZEJEWSKI: -Bardzo dobrze. Wydaje mi się, że to był najlepszy klub, jaki mogłem wybrać – w końcu zdobyłem z nim 5 mistrzostw Polski w swoim roczniku i ze starszymi – i uważam, że bardzo dobrze przygotował mnie do seniorskiej koszykówki.

A jaki był dla Ciebie czas przejścia z koszykówki młodzieżowej do seniorskiej?

Nie był tak trudny jak mi się wydawało, że będzie, co znowu pokazuje, że WKK przygotowywało do tego. Na pewno było widać przede wszystkim różnicę w fizyczności.

Czyli zawodnicy, który wkraczają w seniorską koszykówkę, mają największy problem właśnie z fizycznością?

Wydaje mi się, że tak. Jest to najtrudniejsze do przeskoczenia, możesz być lepiej przygotowany technicznie, ale z siłą fizyczną nie wygrasz. Na pewno trzeba przeskoczyć ten próg.

Zacząłeś koszykówkę seniorską w Gliwicach. Mówiłeś, że idziesz tam, bo ma to być zespół oparty na doświadczeniu. Faktycznie tak było?

Wydaje mi się, że pójście do Gliwic do I ligi było bardzo dobrym ruchem. Zespół był oparty na doświadczeniu, ale także na młodych i dostałem bardzo dużo minut w pierwszym sezonie. Trener mi zaufał, co bardzo mnie cieszyło i dzięki temu to przejście było łatwiejsze.

A jaka była główna różnica między pierwszy sezonem w Gliwicach a drugim? Oprócz tego, że najpierw była I liga, a później ekstraklasa.

Przede wszystkim musiałem przyzwyczaić się do nowego klubu, do nowych rozgrywek i innych celów drużyny, treningów. W kolejnym była ekstraklasa, więc musiałem bić się o minuty, a nie dostawałem ich zbyt dużo oczywiście, bo to najwyższa klasa rozgrywkowa, ale złapałem dużo doświadczenia. Nie żałuję tego, że zostałem w Gliwicach na drugi sezon.

Doświadczenie to jedno, ale po pierwszej części sezonu byłeś drugą jedynką „tylko” po Amerykaninie Quintonie Hookerze.

Tak (śmiech), to też mi sporo dało, dostawałem więcej minut. I zobaczyłem, jaka jest różnica między ekstraklasą a I ligą i teraz wiem, na co musiałbym się przygotować, gdybym chciał tam wrócić – czeka mnie dużo ciężkiej pracy.

To jaka jest ta różnica?

Znowu to powiem – w fizyczności przede wszystkim – ale też w głowie. Trzeba myśleć co się robi, tak to ujmę. Na tobie jest większa odpowiedzialność, nie można podejmować pochopnych decyzji. Trzeba grać swoje.

Z ekstraklasy wracasz do domu. Sentyment?

Oczywiście podoba mi się pomysł, jaki mamy na ten sezon – mamy także świetnych trenerów. Dom jest plusem, ale najważniejsze dla mnie jest to, że będę odgrywał większą rolę. Nie chciałbym siedzieć na ławce tylko grać jak najwięcej.


Weronika Marek

Powiązane artykuły