WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-12-16 02:01:09

Nie sprawiliśmy niespodzianki

#

Derby Wrocławia pewnie wygrywa FutureNet Śląsk (91:72), który już w pierwszej połowie pokazał, że złamanie go, będzie nie lada wyzwaniem.

Wypełniona po brzegi hala wrocławskiego AWF-u to mocny sygnał, świadczący o głodzie koszykówki w mieście. Widowisko – było. Żal, że momentami jednostronne. Zbyt szybko wypuściliśmy wynik tego spotkania, co – niestety – przełożyło się na końcowy rezultat. To co mogło rzucić się w oczy już na początku, obserwując naszą grę, to brak wiary w rzut, bo wypracowane pozycje mieliśmy. Ofensywa na tyle kulała, że Śląsk już na początku spotkania popisał się serią 11-0 (13:2), a my przegraliśmy pierwszą kwartę 9:20.

W drugiej zaczęliśmy się przełamywać w ataku – a naszym motorem napędowym był Bartosz Ciechociński – który zdobył w niej 11 punktów. Już przed meczem było wiadome, że jednym z kluczowych elementów w tym spotkaniu będzie walka na deskach. Znacząco nie odstawaliśmy w efekcie końcowym od rywali w tym elemencie (39 zbiórek przy ich 45), a po 10 na swoim koncie mieli Jakub Patoka i Przemysław Malona. Udało nam się zatrzymać w ataku Jakuba Musiała, który na trzy próby rzuty za trzy punkty nie trafił żadnej, a nawet nieco Aleksandra Dziewę, za to sporo krwi napsuł nam Norbert Kulon (19 punktów, 38,9% z gry, 50% za trzy). Znów mściły się na nas niedokładne podania.

Ważnym dla nas momentem była trzecia kwarta, a zwłaszcza jej druga część. Przyzwoita defensywa umożliwiła wyprowadzanie ataków. 8 punktów z rzędu zdobył dla nas wspominany już Ciechociński, który w całym spotkaniu zanotował 29 oczek (najwięcej w sezonie), w dodatku miał stuprocentową skuteczność za trzy (3/3). Trzynastopunktowa strata przed ostatnią partią napawała lekkim optymizmem i zwiastowała emocje.

W czwartej kwarcie dwaj zawodnicy Śląska – Karol Michałek i Aleksander Leńczuk – zeszli z parkietu z pięcioma faulami na koncie, a halę musiał opuścić Robert Skibniewski po dwóch faulach niesportowych. Obaj trenerzy rotowali składem, ale to ławka gospodarzy okazała się skuteczniejsza (dała im 28 punktów, nam – 12). Na parkiecie pojawił się m.in. Łukasz Uberna (1 zbiórka), który ostatni raz posmakował boiska w listopadzie, w Bydgoszczy. Staraliśmy się gonić, ale na próbach się skończyło, bo rozpędzonego Śląska zatrzymać się nie dało. Pojedyncze punkty Michała Jędrzejewskiego, Jakuba Patoki czy Dominika Rutkowskiego były kroplą w morzu, które okazało się dla nas naprawdę głębokie. Ostatecznie przegraliśmy wrocławskie derby 72:91.

Statystycznie rzecz biorąc… mieliśmy 39,7% z gry przy 45,7% Śląska. Słaba dyspozycja w ofensywie ma swoje odzwierciedlenie w rzutach za trzy – zaledwie 18,2% (4/22) przy 39,4% rywali (13/33). W dodatku 10 asyst przy ich 23.

Potrafiliśmy się zmotywować w drugiej połowie, zatem szybko zapominamy o przegranej, skupiając się już na piątkowym spotkaniu z GKS-em Tychy, które rozegramy w WKK Sport Center o godzinie 18.


FUTURENET ŚLĄSK WROCŁAW – WKK WROCŁAW 91:72 (20:9, 27:24, 20:21, 24:18)

FUTURENET ŚLĄSK: Dziewa 19, Kulon 19, Leńczuk 14, Musiał 12, Tomczak 12, Michałek 9, Bożenko 3, Skibniewski 2, Sasik 1, Żeleźniak 0

WKK: Ciechociński 29, Jędrzejewski 16, Patoka 8, Rutkowski 7, Koelner 5, Malona 5, Pieloch 2, Fiedukiewicz 0, Kroczak 0, Uberna 0, Matusiak 0

Weronika Marek

Powiązane artykuły