WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-04-28 08:53:09

Półfinały mistrzostw Polski U18

#

DZIEŃ 3
A trzeciego dnia awansowaliśmy do finałów. Po bardzo zaciętym meczu z Hensfortem Przemyśl, który nota
bene – wygrał naszą grupę i jest gospodarzem majowego turnieju, musieliśmy zrobić wszystko, by wygrać z MKK Pyrą Szkoła Gortata Kraków. Nie da się ukryć, że byliśmy w dobrej sytuacji po sobotniej wygranej Cracovii z poznaniakami. Nie bawiliśmy się jednak w matematykę i po prostu zakończyliśmy półfinały wygraną (i to jaką!). –Cieszymy się bardzo z awansu do turnieju finałowego. To sukces tych chłopców, ale to dopiero 37,5% planu. Awans był potrzebny, aby zespół nabrał doświadczenia. Uwierzył w swoje możliwości i znalazł swoją tożsamość – mówi trener Łukasz Dziergowski. – Musimy zdać sobie sprawę, że w finałach łatwo nie będzie. Na pewno przygotujemy kilka niespodzianek. Ja się tym zajmę.

Pierwsze trzy minuty mogły nie zwiastować aż takiej dominacji z naszej strony (żadna z drużyn przez ten czas nie mogła trafić do kosza), ale jako że byliśmy nieobliczalnym zespołem dla rywali, mogliśmy i tym razem pozytywnie zaskoczyć. Pierwsze punkty w tym meczu zdobył dla nas Mateusz Trębowicz po celnym rzucie zza łuku i zaczęliśmy się rozkręcać. Nasi koszykarze grali agresywnie, zwłaszcza pod koszem. W całej pierwszej połowie pozwoliliśmy zdobyć rywalom zaledwie 18 punktów, na której koniec dwoma
wsadami z rzędu, mogącymi podobać się publiczności, popisali się Michał Sitnik i Aleksander Lentka (55:18). W drugiej połowie meczu trzeba było przypieczętować zwycięstwo. Z dobrej strony w tym meczu zaprezentowali się także zawodnicy podkoszowi. To co szwankowało w piątek z Cracovią, czyli zbyt późne reakcja i za mało rzucania się na piłkę, do niedzieli zostało poprawione. Ostatnie w tym meczu punkty dla nas zdobył Maciej Stachowicz po celnym lay-upie (94:46).

To jak rozgromiliśmy rywali widać także w statystykach. Nie było bowiem elementu, w którym byliby od nas lepsi. 46,3% skuteczności z gry przy 29,8% rywali, 62,5% skuteczności w „pomalowanym” przy 46,2% przeciwników. Trener Łukasz Dziergowski dał także pograć tym, którzy do tej pory w tym turnieju nie mieli okazji, by się zaprezentować na boisku – Bartoszowi Nowackiemu oraz Jakubowi Królowi – którzy zdobyli kolejno 5 i 2 punkty. W sumie ławka dała nam 46 punktów przy 4 (!) poznaniaków. 39 zdobyliśmy ze strat (rywale 8), 25 z szybkiego ataku (przeciwnicy 4).

Chwila odpoczynku i zbieramy siły na wyjazd do Przemyśla. Finały mistrzostw Polski juniorów zostaną rozegrane w dniach 16-20.05. Znaleźliśmy się w grupie B, a naszym rywalami są: Biofarm Basket Junior Poznań, Trefl Sopot SA oraz King BC Szczecin. Dodajmy, że w grupie A są: Hensfort Przemyśl, Asseco Gdynia, Polonia Warszawa, Exact Systems Śląsk Wrocław. -W Poznaniu zafunkcjonował zespół. Można wyróżniać indywidualnie, ale po co podpowiadać przeciwnikom – mówi z uśmiechem na ustach trener Dziergowski.

MKK PYRA SZKOŁA GORTATA POZNAŃ – WKK WROCŁAW 46:94 (9:24, 9:31, 14:20, 14:19)

POZNAŃ: Stankowski 20, Walczak 12, Plewiński 6, Rutkowski 2, Banasik 2, Dolata 2, Słupiński 2, Tralewski 0, Simon 0, Frąckowiak 0

WROCŁAW: Sitnik 16, Trębowicz 15, Lentka 13, Kroczak 12, Stachowicz 12, Piotrowski 9, Brysz 5, Nowacki 5, Bielecki 5, Król 2, Madejski 0


DZIEŃ 2

O ile w piątek pierwsza kwarta zdecydowanie należała do nas (30:19), tak w dzisiejszej rywale rozbijali nasz zespół. Mimo początkowego prowadzenia po dwóch dobrych rzutach Michała Kroczaka (4:0), goście grali agresywniej niż my, lepiej zbierali i wymuszali faule (trafili też siedem z ośmiu rzutów wolnych w tej kwarcie). W drugiej goniliśmy rywali – zaczęliśmy także zdobywać punkty seriami (najpierw 8-0, po chwili 7-0). Swoje w ofensywie zrobili Michał Kroczak oraz Michał Sitnik, w efekcie czego zeszliśmy na przerwę, przegrywając zaledwie trzema punktami (39:42).

Po niej rywale znów zaczęli grać lepiej w ofensywie, my dodatkowo mieliśmy trudności z przebijaniem się przez ich defensywę, choć kilka razy potrafiliśmy zaskoczyć. A już na pewno zrobiliśmy to w ostatniej kwarcie, która... dostarczyła nam wielu nerwów. Dwie celne (i cenne!) trójki zdobyli Michał Kroczak oraz Aleksander Lentka. Ten pierwszy zaś musiał zejść pod koniec meczu za przekroczenie limitu 5 fauli. Na 34 sekundy przed końcową syreną ważnego lay-upa trafił Mateusz Trębowicz (81:82) Niestety, później faul Michała Sitnika i
rywale mieli dwa rzuty wolne (ostatecznie wykorzystali tylko jeden i prowadzili dwoma punktami). Ostatnia akcja meczu należała do nas, ale najpierw rzutu z dystansu nie wykorzystał Aleksander Lentka, a później Łukasz Piotrowski spod kosza i ostatecznie przegraliśmy 81:83. Nie ma co się jednak złościć na naszych chłopaków, bo mecz z bardzo silnymi fizycznie przemyślanami mógł nam całkowicie uciec, a jednak potrafiliśmy się podnieść i – o mało co – wygrać go. Mamy podniesione głowy i już zacieramy ręce na jutro.

Jeśli chodzi o statystyki, różnice nie są wielkie. Zresztą, cóż się dziwić, skoro nasi rywale wygrali tylko dwoma punktami. Goście byli lepsi w rzutach z gry (42% skuteczności przy naszych 35%), zza łuku (33% przy naszych 28%). My nieznacznie lepiej wypadliśmy w rzutach osobistych (71% skuteczności przy 70% rywala). Zebraliśmy także więcej piłek (54- 47) Kolejnym double-double popisał się Michał Sitnik (22 punkty, 16 zbiórek).

Dziękujemy naszym zawodnikom za walkę, a kibicom za wsparcie. Jutro gramy decydujące spotkanie z MKK Pyrą Poznań. Początek o godzinie 12:30.


WKK WROCŁAW – HENSFORT PRZEMYŚL 81:83 (15:26, 24:16, 18:23, 24:18)

WKK: Kroczak 27, Sitnik 22, Lentka 11, Trębowicz 7, Madejski 6, Brysz 4, Piotrowski 2, Stachowicz

PRZEMYŚL: Strzępek 23, Janczak 18, Walciszewski 16, Complak 11, Kucharski 9, Kosior 2, Słaby 2, Serwański 2, Prusak 0, Radoń 0


DZIEŃ 1

Nie obyło się bez nerwów, mimo świetnego początku w naszym wykonaniu, w drugiej połowie rywale postawili trudniejsze warunki przy naszej słabszej grze. Zacznijmy jednak od tego, że dobrze rozpoczynamy ten turniej, a w całym meczu rywale prowadzili zaledwie raz – w pierwszej minucie po celnym lay-upie Patryka Michałowskiego. Nasza dobra seria rozpoczęła się od celnego rzutu zza łuku Tomasza Madejskiego, chwilę później dołożył on kolejną „trójkę”, a passę podtrzymał Michał Kroczak (13:5). Dobra gra naszego zespołu i wymuszane faule sprawiły, że wygraliśmy pierwszą kwartę 30:19. W drugiej z półdystansu skutecznie rzucali Tomasz Madejski i Michał Kroczak, rywale zaś zaczęli grać agresywniej pod koszem, co poskutkowało zmniejszeniem strat (34:37). Ostatecznie udało nam się oddać kilka calnych rzutów, a z dziewięciopunktowym prowadzeniem zeszliśmy po lay-upie Michała Sitnika (43:34).

Problemy zaczęły się po przerwie, kiedy to rywale zaczęli nas gonić, a w pewnym momencie na tablicy pojawił się wynik 63:60. - Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz, dla niektórych chłopaków był to debiut w rozgrywkach centralnych. Popełniliśmy proste błędy – nie trafialiśmy w prostych sytuacjach, do tego 2-3 błędy w obronie – mówi Łukasz Dziergowski, trener naszego zespołu. –Zamiast kontrolować i grać pewne akcje, dobić rywali, oddaliśmy im inicjatywę.

Obie drużyny miały dramatyczną skuteczność za trzy (WKK – 20%, Cracovia – 23%), za to jeśli chodzi o punkty z gry, tutaj nieznacznie lepiej wypadli gracze z Krakowa – 41% przy 39%. Naszemu zespołowi w znaczącym stopniu pomogli rezerwowi, a zwłaszcza Michał Sitnik, który przy okazji odnotował double-double (25 punktów, 14 zbiórek). W sumie ławka dała nam 35 punktów przy 18 przeciwników.
–To dla naszych chłopców cenne doświadczenie, że na tym poziomie nikt nie będzie składał broni, nawet jeśli sporo przegrywa – przyznaje trener Dziergowski. Myślami jesteśmy już na meczu z Hensfortem Przemyśl, którego grę podglądaliśmy po naszym spotkaniu. Jutro gramy o 14. Dziękujemy kibicom, dopingującym nas na meczu z krakowianami i liczymy na Wasze wsparcie w kolejnych dniach!

WKK WROCŁAW – CRACOVIA 1906 SZKOŁA GORTATA KRAKÓW 75:67 (30:19, 13:15, 17:17, 15:16)

WKK: Sitnik 25, Kroczak 14, Madejski 12, Trębowicz 7, Bielecki 5, Lentka 5, Stachowicz 5, Piotrowski 2

KRAKÓW: Karpik 16, Michałowski 15, Bielski 14, Skubiński 14, Sakowski 4, Targoński 4


Powiązane artykuły