WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2019-01-08 21:44:54

Zabrakło paliwa?

#


Jeden z naszych lepszych meczów wyjazdowych zakończył się porażką 84:98 z SKK Siedlce. Jest materiał do analizy, jest także perspektywa, że naprawdę możemy się przełamać.

Nowy rok nie zaczął się dla nas tak jakbyśmy chcieli. Miało być wyjazdowe przełamanie, odnotowaliśmy za to kolejną wyjazdową porażkę. Ewidentnie poza domem nie czujemy się dobrze. Świadczy też o tym bilans wyjazdowy: 2-6. Jak to się stało, że do Wrocławia nie wróciliśmy ze zwycięstwem?

Wiedzieliśmy, że drużyna z Siedlec potrafi u siebie postraszyć (mecz z FutureNet Śląskiem Wrocław) i wygrać (mecz z Jamalex Polonią 1912 Leszno) z zespołami z czołówki tabeli, do których zaliczamy się i my. Mieliśmy także świadomość, iż rywali ciągną przede wszystkim Bartosz Wróbel czy Rafał Król. Nie zawiedli.

Sam mecz nie zaczął się dla nas źle. Jakub Patoka i Bartosz Ciechociński byli skuteczni w ofensywie i dość szybko wyszliśmy na prowadzenie 12:6. Spotkanie w pierwszej połowie było bardzo dynamiczne, a rywale szybko nas przegonili – trafili także 5 trójek z rzędu, odskakując na 8 punktów. W drugiej połowie dwukrotnie za trzy rzucił Jakub Koelner. Odnotujmy także dobrą postawę Kamila Fiedukiewicza, który na początku swojego występu w tym spotkaniu wykonywał czarną robotę, ostatecznie zdobył dla nas 8 punktów. Do szatni zeszliśmy, przegrywając 39:46.

Trzecia kwarta była sygnałem przede wszystkim dla rywali, że nie oddamy tego meczu tak łatwo. Na jej początku naszą grę ciągnął Jakub Koelner (w całym spotkaniu 16 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty, 3 przechwyty), a wiele spokoju wnosił Michał Jędrzejewski (14 punktów, 8 asyst, 2 przechwyty). Ta partia meczu to także pokaz siły strzeleckiej Jakuba Patoki. Skrzydłowy odnotował piąte w sezonie double-double (23 punkty, 15 zbiórek). Na prowadzenie wyszliśmy po trójce Dominika Rutkowskiego (67:66) i nic nie wskazywało na to, że w połowie czwartej kwarty odetnie nam prąd. Nie wpadało nam z każdej strony, a kolejne próby celnego rzuty za trzy punkty nie kończyły się dobrze. Rywale popisali się serią 12-0 (95:79). Ostatecznie trafiliśmy jeszcze 5 punktów, ale nie pomogło to nam w wygraniu. Po stronie gospodarzy przyzwoite zawody zagrał także Roman Janik (19 punktów, 9 zbiórek, 3 asysty), notujący średnio 5,9 punktów.

Rywale byli lepsi w „pomalowanym”, mając 62,5% skuteczności przy 50% naszych. My za to graliśmy na skuteczności 37,8% z gry i 26,7% za trzy przy 51,3% z gry i 42,9% za trzy przeciwników. Ławka dała nam więcej punktów niż im (15-13). Obie drużyny miały tyle samo asyst – 21, my byliśmy lepsi, jeśli chodzi o przechwyty (10-5), a gorsi na deskach (43-49).

Nie zwieszamy głów i w sobotę będziemy próbować przełamać się w Łowiczu. Początek spotkania o 18:30.


SKK SIEDLCE – WKK WROCŁAW 98:84 (29:21, 17:18, 20:28, 32:17)

SKK: Wróbel 25, Król 20, Janik 19, Strzelecki 17, Sobiło 9, Pławucki 4, Sadło 4, Pabianek 0, Nędzi 0

WKK: Patoka 23, Koelner 16, Jędrzejewski 14, Ciechociński 11, Fiedukiewicz 8, Pieloch 7, Rutkowski 5, Malona 0, Matusiak 0


Weronika Marek

Powiązane artykuły